Uroczystość Zesłania Ducha Świętego
Jak wejść w magnetyczne pole Ducha? Trzy kroki prowadzące nas coraz to głębiej w „pole magnetyczne” Ducha, przy czym najczęściej mniej lub bardziej wzajemnie się one przenikają.
- Proś o pomoc! To zasadniczy warunek prawidłowego zrozumienia tego, że cała twoja duchowa droga zmierza ku temu, aby Jezus i Jego Duch żył w tobie i poprzez ciebie, co więcej, żeby „cię ożywiał”. Jeśli to jest celem, to największą przeszkodą w tej drodze jest twoja nieprzejednana wola, żeby żyć w niezależności, autonomicznie, samowolnie. Dopóki chcesz sam sobie radzić, Bóg nie ma żadnych szans. Musisz uznać swoją zależność i nauczyć się prosić o pomoc. Ojcowie pustyni dobrze o tym wiedzieli. Nieustannie powtarzali: „Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie, pospiesz ku ratunkowi memu!” (Ps 70,2). I Kościół nadal o tym wie, inicjując każdą część modlitwy liturgii godzin tym samym wołaniem o pomoc. Często wołając o pomoc, ćwiczysz się w swojej zależności od Boga. Każda modlitwa o pomoc jest objawieniem Bogu i tobie, że jesteś świadomy, że niczego nie możesz uczynić bez Niego (por. J 15,5). Przyzwyczajasz się do tego, by nie iść przez życie samotnie, ale z Nim, który jest twoją mocą i rozwiązuje twoje problemy. To jest krok pierwszy. Lecz Bóg pragnie więcej. Nie chce tylko dać ci pomocnej dłoni, On chce być całym twoim życiem.
- Stwórz przestrzeń dla Niego, stań się pusty tak, aby to On mógł cię wypełnić! To, co może najbardziej cię wypełnia, to są twoje troski, mające często przyczynę w lęku. Boisz się porażki, tego, że nie zdążysz, że cię nie zaakceptują, że nie pokochają. Twoje ego karmi się lękiem. Lęk pokonujesz zaufaniem, ufnością i zawierzeniem. Ilekroć mówisz Jezusowi albo Duchowi Świętemu: „ufam Tobie”, zrzucasz z siebie paraliżujący ciężar swoich trosk. Jak wspomnieliśmy, ciało może być drogą do Boga. Skoro Bóg sam przyszedł do nas, przyjmując ciało, a za pośrednictwem sakramentu chce być z nami poprzez ciało, to nie może być błędne to, że my ze swej strony szukamy związku z Bogiem poprzez nasze ciało. Wszystkie nasze troski i problemy wyrażają się w ciele przez napięcia. Odprężając się w naszym ciele, możemy je niejako opróżnić, a tym samym i siebie samych, i dzięki temu zwiększyć przestrzeń dla Boga. Im mniej wypełniamy siebie sobą, tym bardziej dyspozycyjni jesteśmy dla Boga. Możesz przejść tak przez swoje ciało i odkryć napięcia w różnych jego partiach. Często wystarczy jedynie zauważyć napięcie, aby je zlikwidować. Głębokich napięć może tak łatwo nie wychwycisz, ale każde, które uda ci się usunąć, czyni cię bardziej otwartym i pojemnym. Bóg nie czeka, by wejść w ciebie do czasu, kiedy całkowicie wyzbędziesz się siebie. On natychmiast zajmuje każdą wolną przestrzeń.
- Pozwól Bogu przejąć ster! Jeśli przywykłeś prosić Boga o pomoc i składać swoje troski na Niego, to coraz wyraźniej będziesz doświadczać Jego stwórczej mocy. Twoje pragnienie, żeby On zupełnie Tobą zawładnął, będzie coraz silniejsze. Coraz bardziej naturalne stanie się dla ciebie bezpośrednie zwracanie się do Niego z prośbą, żeby On całkowicie się wszystkim zajął i prawdziwie był twoim Ożywicielem. Słowa, którymi się wówczas posługujesz, nie są już pustymi zwrotami, ale kryją w sobie przepastne pragnienie. Modlisz się wraz z Kościołem: „Przyjdź, Duchu Święty, napełnij moje serce i rozpal w nim ogień Twojej miłości!”. Albo powtarzasz za bł. Elżbietą od Trójcy Przenajświętszej: „O, Ogniu pochłaniający, Duchu miłości, przyjdź i posiądź mnie, tak, że Słowo ponownie stanie się ciałem w mojej duszy”. Nauczyłeś się ufać Bogu i wiesz, że taka modlitwa zawsze będzie wysłuchana. Jego pragnienie ciebie jest nieskończenie większe niż twoje pragnienie Jego. Właściwie wszystko da się streścić w tych oto słowach św. Pawła: „Módlcie się nieustannie!” (1 Tes 5,17).
o.Wilfrid Stinissen OCD ,, Młode wino. O owocach Ducha Świętego”