Owoce Ducha Świętego

 

Jutro zaczynamy czas intensywnego przyzywania Ducha Świętego. Dla naszej wspólnoty i całego Kościoła jest to czas większego wyciszenia i modlitwy. Pragniemy pozwolić Jezusowi, by był naszym życiem i otworzyć się na Niego i na Jego Ducha. Wszystko zaprasza nas do szukania Tego, który jest Pocieszycielem, Obrońcą, naszym Orędownikiem i Ukojeniem serc. Zapraszamy Was do wspólnej nowenny, w czasie której będziemy na nowo odkrywać owoce Ducha Świętego. o. Wilfrid Stinissen, belgijski karmelita bosy, który większość życia spędził w Szwecji, napisał w swojej książce ,, Młode wino”:

Być chrześcijaninem znaczy żyć, kierując się Duchem Świętym. Wówczas dojrzewają owoce Ducha. Słyszysz szum wiatru (por. J 3,8) i pozwalasz, aby cię porwał. Już więcej nie powodują tobą własne drobne zachcianki i preferencje. To On jest twoją regułą. I co więcej, On jest Dawcą Życia. Możesz powtarzać z Jezusem: „Byłem umarły, a oto jestem Żyjący na wieki” (Ap 1,18). W twoich żyłach płynie nowa krew, twój czas jest napełniony wiecznością. Może o tym zapominasz – to niemal pewne, że tak się dzieje. Żyjemy jak lunatycy, gdzieś obok prawdziwej rzeczywistości. Potrzebujemy duchowego przebudzenia, które umieści nas pośrodku, w naszej boskiej rzeczywistości.

Święty Paweł bardzo lubi mówić o tej wolności, do jakiej wyswobodził nas Chrystus, wolności polegającej na słuchaniu Boga (por. Rz 6,22). Mówi też, że „gdzie jest Duch Pana, tam jest wolność” (2 Kor 3,17). Duch Święty nie stawia nowych wymagań; nie, On wyzwala. Cnoty moralne usiłują doprowadzić do pewnego uporządkowania naszych naturalnych impulsów i namiętności. Natomiast owoce Ducha mają głębsze korzenie. Duch wyzwala i aktywizuje zasadniczą otwartość na Boga, z jaką zostaliśmy stworzeni, która to sprawia, że nie tylko potrafimy słuchać Boga, ale i pozwalać, aby nami kierował, abyśmy się Jemu poddali (por. 2 P 1,21), a nawet potrafili „być ożywiani” Jego Duchem. Gdy Duch budzi tę istotową otwartość z jej uśpienia i zaczyna ją wypełniać sobą, wówczas wszystko, co czynisz, staje się zarazem ludzkie i boskie. Tak było z Jezusem, a On jest „pierworodnym pośród wielu braci” (Rz 8,29). On jest pierwotną twarzą człowieka. Podobnie jak On we wszystkim, co czynił, był inspirowany przez Ducha Świętego i Nim się kierował, tak i my wszyscy jesteśmy powołani do tego, abyśmy Duchowi pozwalali być naszą wewnętrzną siłą napędową.