Nowenna przed Świętem św. Teresy od Dzieciątka Jezus
Maryja bardzo szybko oczyściła Teresę z korzeni pychy pierworodnej. Z pewnością uczyniła to także poprzez upokorzenia, ale przede wszystkim przez wyjątkową intensywność miłości, sprzęgniętej z nie mniej wyjątkowym światłem na temat pokory, która pochodzi z miłości – a więc ostatecznie pokory Maryi. Teresa jest więc pogrążona w niewymownej słodyczy owej pokory: można powiedzieć, że owa słodycz jest dokładnie „tym, nie wiem czym, co niespodzianie się odkrywa”, według św. Jana od Krzyża. Można też powiedzieć, że chodzi o „konfiturę Krzyża”, której sekret, według Grigniona de Montfort, znany jest Maryi. Można powiedzieć, że to słodycz Chrystusa („Jestem cichy i pokorny sercem”). Można powiedzieć, że jest to sama słodycz Boga… albo po prostu namaszczenie Ducha Świętego, o którym niestrudzenie mówią Ojcowie Kościoła.
No i cóż w tym nowego? Nic, poza światłem, aż do Teresy zapomnianym, odnośnie natury owego namaszczenia, które jest wszystkim, tylko nie mięczakowatością i ckliwością. Teresa dobrze czuła, że owo namaszczenie może sprawiać problemy duszom najbardziej szlachetnym i heroicznym i tak też tłumaczy zdradę św. Piotra. Mógł on uniknąć upokorzenia grzeszników, zanurzając się wcześniej w pokorze Maryi, lecz trzeba mu było poznać takie upokorzenie, aby lepiej rządzić Kościołem złożonym z grzeszników (a tu Teresa od nich właśnie się różni).
Biedny święty Piotr! Liczył na siebie, zamiast oprzeć się na mocy Bożej. Wnioskuję z tego, że gdybym mówiła sobie: „O mój Boże, Ty to wiesz, że zbytnio Cię kocham, żeby zatrzymać się na choćby jednej myśli przeciwko wierze… moje pokusy stałyby się jeszcze gwałtowniejsze i z pewnością bym im uległa. Nie wątpię, że gdyby św. Piotr pokornie powiedział Jezusowi: „Daj mi, proszę, odwagę iść za Tobą aż do śmierci”, byłby od razu tę odwagę otrzymał.
Teresa zatem jasno twierdzi, że została zwolniona z (konieczności) popełniania grzechów, do jakich człowiek jest zdolny bez pomocy Bożej, gdyż otrzymała taką pokorę, która Piotrowi pozwoliłaby uniknąć zaparcia się Mistrza.
Gdyby Piotr praktykował drogę dziecięctwa, zaoszczędziłby sobie zaparcia się Mistrza. Na tym polega cała doktryna Teresy, w swej śmiałości zarazem zgodnej z Tradycją i oryginalnej:
Moja droga jest pewna i, gdyby św. Piotr szedł nią, nie zaparłby się Mistrza.
Módlmy się:
Boże, Ty otwierasz bramy swojego Królestwa pokornym i małym, spraw, abyśmy z ufnością wstępowali w ślady świętej Teresy od Dzieciątka Jezus i za jej wstawiennictwem osiągnęli Twoją wieczną chwałę. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen