Miłosierdzie naszego Boga
Kochani Przyjaciele naszej wspólnoty
We wrześniu ubiegłego roku, rozpoczęłyśmy remont naszego, mocno już zniszczonego, bo nie odnawianego ok. 25 lat, chóru. Jest to miejsce gdzie w obecności Najświętszego Sakramentu spotykamy się na codzienną liturgię, miejsce zwane przez Świętych mieszkaniem Króla bez granic i bramą ojczyzny, które otwiera swe podwoje wszystkim spragnionym nieba. Tuż przed świętami wielkanocnymi po ukończeniu remontu, śpiewałyśmy razem z psalmistą „Jak miłe są Twoje przybytki Panie Zastępów. Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim Panie, nieustannie Ciebie wielbiąc.” Czułyśmy, że jesteśmy tym szczęśliwym ludem, który może wielbić Pana Zastępów, który może się cieszyć, że mieszka On pośród nas i jest naszym Bogiem a my jesteśmy Jego ludem.

W trakcie remontu nie zabrakło nam Waszej obecności, modlitwy i ofiar.
Św. Augustyn w swoim komentarzu do Ewangelii św. Jana mówi, że miłując bliźniego stajemy się godnymi ujrzenia Boga. Nasze spojrzenie staje się czyste, aby mogło ujrzeć Ojca w niebie. Kto trwa w miłości trwa w Bogu i może rozpoznać w sobie źródło tej miłości, którym jest sam Bóg. Z pewnością każdy gest miłości, każde obdarowanie pozwalały nam odczuć, że zostałyśmy niejako wzięte pod rękę przez Was, którzy nam towarzyszyliście w tej drodze, abyśmy kiedyś wspólnie doszli do Tego, z którym pragniemy przebywać w wieczności.
Popatrzcie jaką miłością obdarzył nas Ojciec – to nasz nowy chór, który jest znakiem Jego troski:
Na dwa miesiące przed ukończeniem remontu chóru odprawiałyśmy wspólnotowe rekolekcje z o. Łukaszem, naszym Przełożonym. Wtedy usłyszałam niezwykłą historię obrazu Umęczonego Jezusa.

Krótko o niej opowiem. W klasztorze Ojców Karmelitów w Sewilli na korytarzu wisiał obraz Jezusa dźwigającego krzyż, przed którym często modlił się św. Jan od Krzyża, nasz duchowy ojciec. Rozmawiał z Jezusem, patrzył na Niego, współczuł Mu w Jego męce i cierpieniu. Pewnego dnia zrozumiał, że powinien przenieść obraz do kościoła, aby był bardziej uczczony, by ludzie zbliżali się do Chrystusa, byli przy Nim w Jego męce, pocieszali Go i goręcej kochali za trud oddawanego życia. Jak pomyślał tak zrobił – obraz znalazł się w kościele, ale to nie koniec! Jezus wzruszony takim wyrazem miłości Jana do Niego, zapytał go, co chciałby otrzymać za tę przysługę. Jan odpowiedział, że chce cierpieć razem z Nim! Ta historia bardzo mnie poruszyła!
Nasza kaplica, przypominająca trochę pustynię, jest bardzo uboga, niezbyt przyjazna dla poszukujących Boga w dłuższej modlitwie. Kiedy po 25 latach, zainspirowane historią z Sewilli, zapragnęłyśmy uczynić to miejsce bardziej sposobnym do przyjaźni z Jezusem i kontemplowania Jego miłości do nas, zdecydowałyśmy się na jej remont. Jako Karmel Św. Rodziny chciałybyśmy wyeksponować ikonę Jezusa, Maryi i Józefa, by każdy poczuł się pociągnięty w stronę wewnętrznego Nazaretu – obcowania z tą „małą Trójcą” i z bliźnimi w pokoju, uważnym słuchaniu i ofiarnej miłości. Przez kolejne tygodnie i miesiące współpracowałyśmy z naszym architektem. Gorąco pragnęłyśmy, by nasza kaplica przeznaczona dla Was stała się jeszcze bardziej świętym przybytkiem Pana, miejscem, gdzie przebywa Jego chwała, a jednocześnie aby każdy, kto tutaj przybywa, czuł się przyjęty, kochany i mógł doświadczyć bliskości Jezusa. Nasze pragnienia stawały się coraz gorętsze by to miejsce sprzyjało modlitwie i spotkaniu z Bogiem, który jest Ojcem każdego człowieka i pragnie jego szczęścia. Pragnienie Serca Jezusa wciąż nas przynagla, by ofiarować swoje życie, by tym życiem „zmarnowanym” w oczach świata wołać, że Bóg jest i nas kocha. Troszczy się o lilie polne i o ptaki niebieskie, czy może więc zapomnieć o swych dzieciach?

W połowie września przyszedł czas na doświadczenie Jego troski o nas a zwłaszcza o fundusze na remont. Po krótkich spotkaniach i telefonach okazało się, że fundacja „siepomaga” chce i nam pomóc w zbiórce tych funduszy. Po nagraniu krótkiego filmiku, historia zaczęła się toczyć swoimi ścieżkami, dla nas zakrytymi i zaskakującymi. Nasza prośba udostępniona na różnych forach internetowych docierała do ludzkich serc a karmelitańska skarbonka wypełniała się z dnia na dzień. Więc teraz krótko o konkretnej trosce Jezusa i cichej obecności św. Józefa.
WESPRZYJ NAS
W jedną z sobót otrzymałam maila w którym Pani Sławka zaproponowała nam pomoc finansową. Miała ona polegać na tym, że my sprzedajemy ornaty biednym parafiom a ona za nie płaci i przekazuje nam ową sumę uzyskaną z ornatów. Podjęłyśmy to wezwanie z radością. Pierwszym był misjonarz z Kamerunu, który za kilka dni miał wyjechać do Afryki. Naprawdę potrzebował nowych ornatów, które od nas otrzymał. Przy okazji podzielił się swoim życiem na misjach. Wszystko było naznaczone niezwykłym prowadzeniem Jezusa i otulone pokorą, prostotą i wyrzeczeniem się siebie. Po prostu piękne! Kilka dni później szybkie spotkanie z ks. Rafałem, który otrzymał 4 ornaty w tym dwa fioletowe, bo przydarzyło mu się prowadzić pogrzeb w zniszczonym ornacie. Czyż to nie cuda!! Po drodze jeszcze dwóch franciszkanów, którzy też piastują urzędy proboszczowskie a nie stać ich na kupno nowych ornatów. Jeden opowiadał o biedzie drugiego a jako, że obaj zafascynowani są św. Józefem w związku z tym obaj otrzymali ornaty ze św. Józefem. Całą tą historię – jakoś niezwykłą w doświadczeniu obecności Pana – opowiedziałam Pani Sławce, która cieszyła się, że Pan dał jej realnie przeżyć swoją obecność w tych wydarzeniach i że ważne jest być uległym natchnieniom, które potem, jak się okazało, pomnożyły tyle dobra. Jak mówił św. Jan od Krzyża „połóż miłość a znajdziesz miłość”. Ale i to nie koniec… w październiku zjawił się u nas ksiądz Karol z Warmii i Mazur, który podjął się swego czasu pasterzowania w parafii, gdzie nie było plebanii, więc zamieszkał w kontenerze. Kiedy wyjeżdżał, by prowadząc misje czy rekolekcje zbierać fundusze na remonty i potrzebował zastępstwa, pożyczał ornaty z sąsiednich parafii, bo te które miał, właściwie nie nadawały się do odprawiania świętej liturgii. Prawdziwe stawały się w nas słowa Ewangelii o błogosławieństwach; błogosławieni ubodzy, błogosławieni pokorni, służący braciom przez czułą dobroć i miłosierdzie! Pan jest wielki a jego wielkość niezgłębiona!