Dzień II – Odnaleziona mała droga.

Święta Teresa zdeterminowana i wierna temu by nie zniechęcać się nigdy, otrzymuje od Jezusa upragnioną odpowiedź,
drogę którą On chce ją do Siebie przyprowadzić.

Chcę jednak znaleźć sposób dostania się do Nieba, jakąś małą drogę, bardzo prostą i bardzo krótką, małą drogę zupełnie nową. Żyjemy w wieku wynalazków, nie ma już potrzeby wchodzić na górę po stopniach schodów; u ludzi bogatych z powodzeniem zastępuje je winda. Otóż i ja chciałabym znaleźć taką windę, która by mnie uniosła aż do Jezusa, bo jestem zbyt mała, by wstępować po stromych stopniach doskonałości.

Jezus z upodobaniem pokazuje mi jedyną drogę, która prowadzi do Boskiego ogniska, a tą drogą jest ufność małego dziecka,
co bez obawy zasypia w ramionach Ojca… “Maluczki niech do Mnie przyjdzie”, powiedział Duch Święty ustami Salomona i tenże sam Duch Miłości powiedział jeszcze, że “najmniejszy dozna miłosierdzia”. W Jego imieniu zaś prorok Izajasz wyjawia, że w dniu ostatecznym “poprowadzi Pan swoje owce na pastwiska, zgromadzi jagnięta i weźmie je na ramiona” . I jakby nie dość było owych obietnic, ten sam prorok, którego natchniony wzrok już wówczas przenikał odwieczne głębokości boże, wykrzyknął w imieniu Pana: “Jak matka tuli własne dziecko, tak i ja was tulił będę i będę pieścił was na kolanach”.

Jest to droga nie tylko dla niej. Święty Jan Paweł II, który ogłosił św. Teresę doktorem Kościoła zaprosił tym samym na
tą ewangeliczną ścieżkę każdego z nas. Mówił, że „w życiu Teresy Bóg zawarł określone przesłanie do świata, ukazując ludziom ewangeliczną drogę: małą drogę – którą mogą iść wszyscy, bo wszyscy są powołani do świętości.”