Dzień 9. Cierpienie Józefa
Kilkakrotnie w swoich pismach Teresa mówi o cierpieniu św. Józefa. Pomaga jej ono zrozumieć i przeżyć swoje własne cierpienie. Jego część była spowodowana kategoryczną odmową pozwolenia wuja Guerin na wstąpienie swej piętnastoletniej siostrzenicy do klasztoru. Karmel dla niej to sam Jezus, który na nią tam czeka. Odmowa pogrążyła ją przez trzy dni w duchowych ciemnościach, porównywalnych do tych, które przeżyli Maryja i Józef, szukając dwunastoletniego Jezusa:
Zanim Dobry Bóg pozwolił, by zabłysł w mojej duszy promyk nadziei, chciał zesłać mi bardzo bolesne męczeństwo, które trwało trzy dni. Och! nigdy tak dobrze, jak w tej próbie, nie rozumiałam bólu Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa szukających Jezusa, Boskiego Dziecka. A 51 r
Ból Najświętszej Maryi Panny i świętego Józefa, o którym tu mówi Teresa, w wierszu Dlaczego kocham Cię, Maryjo nazywa „trwogą serca”. W Ewangelii wg św. Łukasza, w scenie odnalezienia Jezusa w świątyni, Maryi kieruje do Jezusa słowa wyrażające cierpienie: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca [ó8vvcópevoi] szukaliśmy Ciebie” (Łk 2, 48). Ewangelista Łukasz używa tutaj tej samej biernej formy greckiego czasownika ó8vvda>, której użył jeszcze tylko raz, w przypowieści o bogaczu i ubogim Łazarzu, dla wyrażenia duchowego cierpienia, jakie ten pierwszy doświadcza w ogniu otchłani: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię [óSwwpat] w tym płomieniu” (Łk 16,24).
Tak jak Łukasz, używając tego samego zwrotu, chciał oddać ogrom cierpienia Maryi i Józefa, porównywalnego ze zstąpieniem do otchłani, tak Teresa swoje trzydniowe ciemności, w których nie widzi najmniejszego światła, kojarzy z agonią Jezusa w Ogrójcu:
Byłam na smutnej pustyni, lub raczej moja dusza była podobna do kruchego czółenka pozostawionego bez sternika na łasce wzburzonych fal. Wiem, że Jezus był tam i spał w mojej łódce, ale noc była tak czarna, że nie byłam w stanie Go zobaczyć, nic mnie nie oświecało, nawet żadna błyskawica nie pojawiła się, żeby przeciąć ciemne chmury. Bez wątpienia światło błyskawic jest bardzo smutnym światłem, ale przynajmniej, gdyby chociaż na chwilę zerwała się prawdziwa burza, mogłabym przez moment dostrzec Jezusa. Była to noc, głęboka noc duszy… jak Jezus w ogrodzie agonii, czułam się osamotniona, nie znajdując pocieszenia ani na ziemi, ani ze strony Niebios. Dobry Bóg, jak się zdawało, mnie opuścił!!!. A 51 r
Św. Józef jest jakby zapowiedzią cierpiącego Sługi Jahwe, Baranka Bożego, który ciężar naszych win wziął na siebie. W Ucieczce do Egiptu trudno jest mu pogodzić się z myślą, że ma narazić Maryję z Dzieciątkiem na trudy tułaczki i niebezpieczeństwa drogi do Egiptu. Gdyby mógł, chciałby wziąć cały ciężar na siebie.
o. Krzysztof Pawłowski
„Postać św. Józefa w życiu św. Teresy od Dzieciątka Jezus i jej rodziny”