Dzień 5. Ucieczka grzeszników
Teresa czuła niemożliwe do zaspokojenia pragnienie ocalenia dusz grzeszników. Znamy przecież historię Pranziniego, potrójnego mordercy, skazanego na śmierć przez dekapitację, który w ostatnich chwilach życia okazał skruchę i żal za grzechy, w czym Teresa widziała łaskę, jaką udało jej się wyprosić dzięki modlitwie.
Początkowo nie dostrzegała nawet, że przyjęła niejako rolę Najświętszej Maryi, która, pozostawszy u stóp krzyża, mogła
stać się Ucieczką grzeszników.
Kiedy Teresa przeczytała w katolickim dzienniku La Croix, że Pranzini trzykrotnie pocałował Krzyż i boskie rany,
tak to skomentowała:
Czyż pragnienie dusz nie wstąpiło do mojego serca na widok ran Jezusa i spływającej Boskiej krwi? Chciałam dać im do picia te niepokalana krew, która miała je oczyścić z brudów, wargi mojego pierwszego dziecka przylgnęły do świętych ran!!!
Jak niewypowiedzianie słodka odpowiedź!… (Rkp A 46v).
I tak oto, spod krzyża, na wzór Matki Bożej, poczuła wielką miłość do wszystkich ludzi.
Później napisze:
Ty nas kochasz, Maryjo, tak jak Jezus nas kocha
I zgadzasz się dla nas oddalić się od Niego.
Kochać to dać wszystko i dać siebie samego.
Ty chciałaś tego doświadczyć
pozostając nasza podporą.
Zbawiciel znał Twoją wielką czułość.
Znał tajemnice Twojego matczynego serca,
Ucieczko grzeszników, to Tobie On nas zostawia
Kiedy opuszcza Krzyż, aby nas oczekiwać w Niebie.
(Dlaczego kocham Cię Maryjo, strofa 22)
fragment z książki Maryjna szkoła świętych Karmelu, Maurizio Vigani OCD