Dzień 3. Zelia Martin – heroiczna wiara we wstawiennictwo św. Józefa
Tak jak Ludwik Martin uobecnia św. Józefa samą swoją osobą i świętym życiem, tak Zelia Martin wierzy heroicznie w jego nadzwyczajne interwencje, a jej nabożeństwo i miłość do ziemskiego ojca Jezusa będą się wyrażać w uciekaniu się do niego szczególnie w krytycznych momentach życia. Zelia wyprosiła u Świętego i jemu też poświęciła swoich dwóch synów: Marię Józefa Ludwika i Marię Józefa Jana Chrzciciela. Śmierć obydwu przyjęła z poddaniem się woli Bożej. Ponieważ poświęciła ich św. Józefowi, uważała, że miał on prawo zabrać ich do siebie. Przyjście na świat drugiego z nich zawdzięcza szczególnemu wstawiennictwu Świętego, gdyż narodził się dokładnie dziewięć miesięcy po tym, jak Zelia zakończyła nowennę do Oblubieńca Bogurodzicy:
Ufam, że dobry św. Józef pozostawi mi tego. Dosyć mu jednego. Był tak dobry, że natychmiast przysłał mi innego, jak tylko oddałam mu pierwszego. Jest rzeczą pewną, że tego drugiego zawdzięczam jego szczególnemu wstawiennictwu. W zeszłym roku odprawiałam nowennę w jego miesiącu i skończyłam ją w sam dzień jego święta. Dokładnie w dziewięć miesięcy później wysłuchał mnie. Jak widzisz, nie mógł tego lepiej zrobić. Pewnie uśmiejesz się z tego, co Ci piszę. Aleja się nie śmieję, rozumiem to dosłownie.
List 30, do brata, 23 marca 1868
Kiedy mała Teresa miała przyjść na świat, Zelia była przekonana, że będzie to chłopiec, i trzeciemu ze swoich synów chciała też nadać imię Józef. Jej rodzona siostra, Maria Dosytea, z klasztoru wizytek w Le Mans, sugerowała, że to św. Józef zabrał jej dwóch pierwszych chłopców, i dlatego nalegała, aby trzeciego nie nazywać Józef, lecz Franciszek, i tak ustrzec go przed śmiercią. Zelia jest jednak zdeterminowana i odpowiada stanowczo: „Czy umrze, czy nie, będzie się nazywał Józef”. Ten upór pokazuje, jak bardzo Zelia kochała i czciła świętego Józefa, i jak wszystko stawiała na niego.
o. Krzysztof Pawłowski
„Postać św. Józefa w życiu św. Teresy od Dzieciątka Jezus i jej rodziny”