7. Nie lękajcie się o nic o mnie, jestem przyjacielem dobrego Boga.

 

W 1888 proboszcz kościoła pw. Św. Piotra prosił wiernych o 10 tysięcy franków, by móc w katedrze w Lisieux zbudować nowy ołtarz. Ludwik przyniósł od razu potrzebną sumę, prosząc tylko, by pozostać anonimowym darczyńcą. Była to ogromna kwota. Izydor, dowiedziawszy się o hojności szwagra uznał ją za rozrzutność. W obronę swojego ojca wzięła się wówczas Teresa, mówiąc:

Po tym, jak nasz ojciec wszystkie nas ofiarował dobremu Bogu, to oczywiste, że ofiarował także Ołtarz, aby na nim nas ofiarować, a także ofiarować samego siebie.

Całe życie Ludwika ukierunkowane było na Boga. Z sercem hojnym i bez ociągania opuścił po śmierci żony swoje ukochane miasto Alencon i przeniósł się dla dobra dzieci do Lisieux. Potem kolejno ofiarował Bogu swoje córki, aby mogły odpowiedzieć na Boże wezwanie. Jednak to co najbardziej go dotknęło to utrata kontaktu z innymi na skutek postępującej arteriosklerozy tętnic mózgowych, całkowita bezsilność i upokorzenia szpitala psychiatrycznego w Caen.  

Święta Tereso od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, módl się za nami
Święci Zelio i Ludwiku, módlcie się za nami