5. Nadal rozmawiam z Naszym Panem.
Zelia i Ludwik przystępowali do Komunii Świętej tak często, jak zezwalały na to ówczesne przepisy kościelne. Praktykowali też pierwsze piątki miesiąca, o czym pisała Zelia:
Nie opuszczam nigdy – oczywiście Marynia i Ludwik także – Komunii św. w pierwsze piątki miesiąca, choćby nie wiem jakie były trudności przewidziane na ten dzień. Wtedy zmieniamy godzinę Mszy św., na której jesteśmy i … wszystko jest w porządku.
Ludwik po Eucharystii wracał do domu w milczeniu, by przedłużyć czas adoracji. Swoim córkom, które szczebiotały między sobą w drodze, mówił tylko: Nadal rozmawiam z naszym Panem.
Później Teresa swoim sposobie przygotowania do Eucharystii i dziękczynienia napisze: Nie mogę powiedzieć, że w czasie dziękczynienia doznawałam pociech, może nawet miałam ich wtedy najmniej… Uważam, że nic w tym dziwnego, gdyż ofiarowałam się Jezusowi nie po to, by goszcząc Go, czerpać z tego pociechę, lecz przeciwnie, by sprawić przyjemność Temu, który daje mi siebie. Wyobrażam sobie moją duszę jako wolną przestrzeń i proszę Najświętszą Pannę, by usunęła zawadzające w niej gruzy. Po czym błagam ją, aby sama ustawiła tam duży namiot, godny Nieba i przybrała go według własnego upodobania. Wtedy zapraszam wszystkich Świętych i Aniołów, aby przybyli i dali cudowny koncert. I wydaje mi się, że Jezus, zstępując we mnie, cieszy się z tak dobrego przyjęcia, a ja cieszę się z Nim… Nie znaczy to, że nie wpadam w roztargnienie, albo że nie zasypiam. Lecz kiedy się ocknę i widzę, jak źle odprawiłam dziękczynienie, to postanawiam sobie trwać w nim przez resztę dnia. Widzisz dobrze, kochana Matko, że moja droga nie jest drogą bojaźni, zawsze znajdę sposób, by być szczęśliwą i własną nędzę przemienić w korzyść.
Święta Tereso od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, módl się za nami
Święci Zelio i Ludwiku, módlcie się za nami