4. Częściej patrzyłam na tatę.

 

Święta! Ach O ile te wielkie przypadały rzadko, to każdy tydzień przynosił święto bardzo mi drogie „Niedzielę”. Jak niezwykły to dzień, Niedziela! To było święto Dobrego Boga, Święto odpoczynku. wspomina sama Teresa. Przed południem cała rodzina wyruszała na Mszę. (…) Kiedy kaznodzieja mówił o św. Teresie, tato nachylał się ku mnie i szeptał: Słuchaj dobrze, królewno, mówią o twojej świętej Patronce. I słuchałam rzeczywiście uważnie, lecz częściej patrzyłam na tatę niż na kaznodzieję, jego piękna twarz mówiła mi tak wiele! (…) Co mogę powiedzieć o zimowych wieczorach, zwłaszcza tych niedzielnych? Ach jak dobrze było usiąść z Celiną na kolanach Taty, po rozegraniu partyjki warcabów… Swoim pięknym głosem śpiewał pieśni, przy których rodziły się w nas głębokie myśli. Następnie w pokoju na górze odmawialiśmy razem modlitwę, królewna u boku swojego Króla, i wystarczyło, że na niego popatrzyła, by widzieć, jak modlą się święci… Teresa najpierw od swoich rodziców uczyła się modlitwy, by wybierać ją jako oręż, który rozpoznała jako najskuteczniejszy w duchowym zmaganiu. Jakże zatem potężna jest modlitwa! Rzekłbyś: królowa, mająca w każdej chwili dostęp do króla i mogąca otrzymać wszystko, a co poprosi. Wszechmocny dał im (Świętym) Samego Siebie i tylko Siebie, za dźwignię zaś modlitwę, która roznieca ogień miłości. Toteż dźwignęli oni świat.

Święta Tereso od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, módl się za nami
Święci Zelio i Ludwiku, módlcie się za nami