2. Będę rzucać kwiaty.
Państwo Martin co roku brali udział wraz z dziećmi procesjach Bożego Ciała, co wspomina Teresa:
Święta, jakże je lubiłam!… Umiałaś mi tak dobrze wyjaśnić, kochana matko, tajemnice ukryte
w każdym z nich, że były to dla mnie doprawdy dni Niebiańskie. Lubiłam zwłaszcza procesje Najświętszego Sakramentu. Co za radość siać kwiaty pod stopy dobrego Boga!… Lecz nim pozwoliłam im opaść, rzucałam je najwyżej, jak mogłam, i nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak wtedy, gdy wdziałam, że płatki z odartych róż dotknęły Monstrancji…
Teresa zabiera ten obraz w dalsze życie: Jezu, aby dowieść Ci mojej miłości, nie mam innego sposobu jak rzucać kwiaty czyli nie opuszczę żadnej okazji do ofiary, choćby najmniejszej, żadnego spojrzenia, żadnego słowa, wykorzystam najdrobniejsze nawet czyny, by je pełnić z miłości. Jezu, do czego Ci posłużą moje kwiaty i śpiewanie?? Tak, to małe nic sprawi Ci przyjemność, a Kościół Zwycięski rozraduje się. Zbierze on te z miłością odarte płatki i złoży w twe Boskie Ręce, Jezu, a potem chcąc zabawić się ze swym dzieckiem,
ów Kościół w Niebie też będzie rzucać te kwiaty, które nabrały przez Twoje boskie muśnięcie – nieskończonej wartości.
I rzucać je będzie na Kościół walczący, aby mógł odnieść zwycięstwo!
Te słowa przekuwała w małe czyny. Kiedy pewnego dnia, będąc już ciężko chorą, próbuje spacerować po ogrodzie – tak jak przykazała jej pielęgniarka – ofiaruje ten wysiłek „za któregoś z misjonarzy. Myślę, że tam, daleko, jeden z nich jest być może wyczerpany nieustannym ruchem, więc aby ująć mu zmęczenia, ofiaruję Bogu moje własne.”
Święta Tereso od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, módl się za nami
Święci Zelio i Ludwiku, módlcie się za nami