Rozważania Wielkopostne - V Tydzień

Było to zapewne pragnienie nie tylko fizycznego spotkania, ale pragnienie wypływające z poszukiwania sensu. Filip udał się do Andrzeja i wspólnie przedstawili tę prośbę Jezusowi.


Odpowiedź Jezusa, który zna nas najgłębiej, jest dostosowana do odbiorców i sięga od razu do istoty rzeczy. Jezus mówi o  uwielbieniu Syna Człowieczego, o lęku którego doświadcza w obliczu nadchodzącej "Jego godziny". Nie mówi o ujrzeniu Go oczyma ciała, ale przeciwnie o Swoim odejściu. Na prośbę o to, by Go ujrzeć odpowiada krótką przypowieścią o ziarnie. Droga do spotkania z Nim jest losem ziarna pszenicznego wrzuconego w ziemię, by obumrzeć i przynieść plon. Trzeba stać się, jak ziarno: małym, kruchym, nagim wobec Boga i pozwolić wrzucić się w ziemię, która jest rolą Królestwa Bożego, uprawianą przez Ojca. Być zupełnie wydanym i poddanym Jego działaniu, by przynieś plon. To jest istota i owoc prawdziwego spotkania: iść za Jezusem i być tam, gdzie On. Dzielić Jego los. "A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec" (w. 26).


Święty Jan od Krzyża powie w Pieśni Duchowej, że jedna jest droga spotkania i odnalezienia Boga - szukanie Go poprzez wiarę i miłość: "te dwie cnoty są przewodnikami ślepego i zaprowadzą cię tam, gdzie sama nigdy byś dojść nie mogła, czyli od tego ukrycia, gdzie Bóg przebywa".


Ewangelia Jana jest opisem nadchodzącej i wypełniającej się "godziny". Przybycie Greków, to przybycie pogan, którzy poprzez swoja prośbę wołają o ?nadejście godziny Jezusa?, wołają o zbawienie, chcą widzieć Boga.


Na początku Ewangelii usłyszymy: "Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja"? (J 2,2). Tak odpowie Jezus swej Matce, gdy Ta w Kanie Galilejskiej pokaże Mu "brak", na który cierpią ludzie. W braku wina na uczcie w kryje się bowiem każde ludzie nie odkupione ubóstwo. Jezus odpowiada, że godzina jeszcze nie nadeszła. Od chwili, gdy Jezus po raz pierwszy, na prośbę Maryi, uczynił cud przemieniając wodę w wino i rozpoczął swoją działalność publiczną, zapoczątkował "inny czas".


W rozmowie z Samarytanką Jezus powie, że "nadchodzi godzina" (J 5,25) i jednocześnie, że "owszem już jest" (J 5,25). Rozpoczął się bowiem okres, jakby "już" i "jeszcze nie" - "już" bo Syn się objawił i "jeszcze nie", bo ostateczne dzieło męki, śmierci i zmartwychwstania ma się dopiero dokonać. Z jednej strony ludzie doświadczają już Królestwa, które nadeszło: "niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię" (Mt 11,5) z drugiej dopiero: "nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego" (J 5,28).


Sam Jezus wielokrotnie będzie zapowiadał nadejście "ostatecznej godziny". Jan Apostoł w obliczu sprzeciwu wobec Jezusa i chęci ukamienowania Go wielokrotnie podkreśli, że "mimo to nikt Go nie pojmał, gdyż godzina Jego jeszcze nie nadeszła" (J 8,20).


Pierwszy raz o "nadejściu godziny" i wypełnieniu czasu usłyszymy właśnie w odpowiedzi na wołanie Greków, którzy chcieli ujrzeć Jezusa. Czas się wypełnił. To naglące pragnienie, które odczytała niegdyś Maryja ostatecznie zostanie zaspokojone. "Nadejście godziny" sprawia, że Jezus "umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował" (J 13,1) i otwarcie mówi im o Ojcu. "Nadejście godziny" oznacza, że  "teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie" (J 12,31).


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...