V Niedziela Wielkiego Postu

Rok A: J 11, 1-45


"Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz" (w. 3) - taką wiadomość posłały do Jezusa Maria i Marta. Odkryły prawdziwe imię swojego brata! Jest to również imię każdego z nas: "Ten, którego kocha Jezus", "Ta, którą kocha Jezus"! Myślę, że życie mogłoby mieć zupełnie inny smak, gdybyśmy właśnie tak patrzyli na siebie samych - w perspektywie bycia kochanym! Jan Apostoł będąc blisko Jezusa żył tą prawdą i niejednokrotnie mówił o sobie: "umiłowany uczeń". To musiało zmienić jego logikę patrzenia również na innych. Może właśnie dlatego w jego Ewangelii to imię otrzymuje również drugi przyjaciel Jezusa - Łazarz?


Miłość Boga przekracza jednak nasze myślenie, a "Jego myśli nie są naszymi" (por. Iz 55, 8). Nie zabezpiecza ona przed chorobą i przed śmiercią! Słychać w nas czasem głos dwóch sióstr: "Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł" (w. 21. 32)... Gdybyś był nie byłoby wojen, nie byłoby obozów zagłady, nie byłoby cierpienia niewinny... Gdybyś był! I trudno uwierzyć, że On naprawdę z nami jest. Wcielenie sprawiło, że przeżywa z nami nasze udręki, że w Sobie Samym nosi nasze zmagania i cierpienia. Trudno pojąć Obecność w nieobecności i to, że wszystko służy temu, aby "Syn Boży został otoczony chwałą"(w. 4).


Gdyby Jezus uzdrowił chorującego Łazarza, nikt specjalnie by się nie zdziwił, bo już wielokrotnie okazywał Swą moc nad chorobami. Stało się jednak coś o wiele wspanialszego! Bóg objawił, że ma również moc nad naszą śmiercią, którą nazwał po prostu snem (w. 11). Jezus pozwolił umrzeć temu, którego kochał, aby okazać, że Jego miłość nie zabezpiecza jedynie naszych codziennych potrzeb, ale odpowiada na nasze najgłębsze pragnienie: życia na wieki.


Pozwól się ukochać Bogu, Który ma Władzę i Który jest Królem! "Jezus nie mówi do nas, jak mówił do Piotra: czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Posłuchaj, (...) co do ciebie mówi: pozwól kochać siebie bardziej niż ci" (bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej). Daj się wprowadzić Bogu w niewiadomą, pozwól, że wszystko wypadnie ci z rąk - bo On cię podtrzymuje, troszczy się o ciebie. Pozwól nawet się ukrzyżować! Tak, możemy powiedzieć podobnie, jak nieświadomi niczego Apostołowie: "chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć" (w. 16). Można nawet umrzeć i dać się ukrzyżować, bo ostatecznie objawi się Jego chwała! Dlatego możliwe jest to, by na świecie, we współczesnych nam czasach, co 5 minut w obronie wiary ginął jeden chrześcijanin! Możliwe, bo Bóg już śmierć pokonał!


"Jezus daje swój krzyż prawdziwym przyjaciołom, aby jeszcze bardziej zbliżyć się do nich" (bł. Elżbieta). I na pewno nie chodzi tutaj o cierpiętnictwo, ale o przeobrażenie oblicza cierpienia i śmierci, które "weszły na świat przez zawiść diabła" (Mdr 2, 24) i wolną wolę człowieka. W przypadku Marty i Marii nie chodziło Jezusowi o to, by sprawić im większy ból i cierpienie przez śmierć Łazarza. Jezus bardzo konkretnie wszedł w to doświadczenie i "zapłakał" (w. 35) wraz z nimi... Wszedł i je pokonał.


"Niech ci Mistrz objawi swoją Boską obecność. Ona (...) tak wiele siły daje duszy, pozwala uwierzyć, że Bóg nas miłuje do tego stopnia, że w nas mieszka i staje się towarzyszem naszego wygnania, powiernikiem i przyjacielem na każda chwilę..." (bł. Elżbieta), będąc jednocześnie i na wieki Zwycięzcą śmierci, piekła i szatana.


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...