W głębiny duszy z bł. Elżbietą

Przez chrzest - mówi św. Paweł - zostaliśmy wszczepieni w Jezusa Chrystusa. I jeszcze: "Przeto już nie jesteście gośćmi i przychodniami, lecz jesteście współobywatelami Miasta świętych i mieszkańcami Domu Bożego". Oto nasze mieszkanie - Trójca Święta, nasze "u siebie", dom ojcowski, skąd nie powinniśmy nigdy wychodzić. Mistrz pewnego dnia powiedział: "Niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze" (św. Jan).

 

"Quotidie morior". "Każdego dnia umieram", umniejszam się, każdego dnia coraz bardziej się wyrzekam, aby we mnie wzrastał i był wywyższany Chrystus. Ja "mieszkam" zupełnie mała "w głębi mego ubóstwa", widzę "moją nicość, moją nędzę, moją niemoc, spostrzegam, że jestem niezdolna do postępu, do wytrwałości, widzę mnóstwo moich zaniedbań, moich braków, jawię się w moim niedostatku", "padam na twarz w mojej nędzy, uznając moją udrękę, wystawiam się na miłosierdzie" mego Mistrza. "Quotidie morior", umieszczam radość mojej duszy (oczywiście, co do woli, a nie co do wrażliwości) w to wszystko, co może mnie spalać, niszczyć, poniżać, albowiem chcę uczynić miejsce memu Mistrzowi. To już nie ja żyję, ale On żyje we mnie: już nie chcę "żyć moim własnym życiem, ale być przekształconą w Jezusa Chrystusa, aby moje życie było bardziej boskie niż ludzkie" i żeby Ojciec, pochylając się nade mną, mógł rozpoznać obraz umiłowanego Syna, w którym On ma upodobanie.


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...