Niedziela Palmowa

Rok A: Mt 21,1-11; Mt 26, 14-27,66


"Baranek Boży prowadzi ją do źródeł życia. Dusza nie przygląda się ścieżkom, po których przechodzi. Ona wpatruje się w Pasterza, który ją prowadzi" (bł. Elżbieta od Trójcy Św.).

"Życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać" (J 10,17). Wielki Tydzień rozpoczyna niedziela przywołująca Mękę Chrystusa. Kościół chce, byśmy zasłuchali się w opis wszystkich wydarzeń, w które następnie będziemy wchodzić dzień po dniu, zanurzając się razem z Jezusem w misterium paschalne. Idziemy z Nim do Jerozolimy i rozpoczynamy świętowanie Paschy, czasu objawienia się wstrząsającej mocy Boga, który wskrzesza umarłych. Jezus dobrowolnie oddaje Siebie, ufając aż do końca. "On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści" (Iz 53,4). Bierze na Siebie cały ciężar ludzkiego grzechu i udręki, by nas ocalić, dać nadzieję na życie w pokoju, dzięki jedności z miłującym Ojcem.

"Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny" (Za 9,9). Wjazd do Jerozolimy, wśród rozradowanego tłumu, wśród gałązek palm i płaszczy rozścielanych na drodze, nie ma w sobie nic ze światowego tryumfu. Jezus przybywa do Świętego Miasta jako Król, ale Król uniżający się. To dla niego początek najważniejszego etapu drogi, ku najgłębszemu ogołoceniu. Witany okrzykami dzieci wie, że tylko najmniejsi zrozumieją Jego tajemnicę. Że tylko ci, którzy już się nie bronią, przygarną krzyż, odnajdując na nim obecność Boga. Wchodzi w Mękę pełen łagodności. Przyciąga, choć ludzie nie wiedzą, dlaczego. Pytają: "kim On jest?" W rzeczywistości każdy pragnie oddać się całkowicie, nie szukając korzyści, czy złudnych zabezpieczeń. Każdy z nas chce oddać swoje życie z miłości.

"U ciebie czynię Paschę" (Mt 26,18). Słuchając słowa o Męce Pana, musimy być świadomi, że to także w nas, w naszym życiu, jest celebrowana liturgia Wielkiego Tygodnia. Jezus przychodzi, by wyrwać nas z niewoli. Ceną jest Jego Krew. On nie chce patrzeć na udrękę swego ludu. Choć wciąż obecna jest i działa w świecie tajemnica nieprawości, choć przez nasze wybory, przez grzech, nie pozwalamy zaistnieć w pełni królestwu Boga na ziemi, Jego zwycięstwo jest pewne i już teraz się realizuje. Możemy czerpać z owoców krzyża. On oddając życie, podaje nam kielich i mówi: "Wypijcie z niego wszyscy" (Mt 26,27). Oznacza to, że będziemy mieli swój udział w tym kielichu, w krzyżu - będziemy przechodzić przez doświadczenie cierpienia, które nas ostatecznie przemieni, da nam większą wolność i dojrzałość. Ale równocześnie zaprasza, byśmy zaczerpnęli obficie, byśmy przyjęli darmową miłość - wylewającą się na uwolnienie od grzechów (por. Mt 26,28). Każdy może przyjść i w spotkaniu z Chrystusem odnaleźć sens. Każdy jest przeznaczony do tej miłości, każdy może ufać, że nie ma miłości większej od tej, którą został obdarzony (por. J 15,13).

"Nosimy nieustannie w naszym ciele konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele" (2 Kor 4,10). Jezus nie zszedł z krzyża (por. Mt 27,42), choć wiedział, jak trudno będzie nam zaakceptować taką drogę. Pozostał, to było miejsce, gdzie odpowiadając miłością na zło pokazał nam, na czym będzie polegać nowa jakość życia. Często reagujemy na cierpienie buntem, kwestionujemy dobroć Boga. Cierpienie niewinnych sprawia, że stajemy wstrząśnięci wobec przerastającej nas tajemnicy. "Lecz Maria  Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu" (Mt 27,61). Pozostać tam, gdzie objawia się krzyż, pozostać, by współodczuwać lub by nieść. Nie odchodzić - bo właśnie tam może dokonać się zmartwychwstanie. To wielka próba, ale tylko tak może zrodzić się nadzieja. Drzewo krzyża zaowocuje. "Zwycięzcy dam spożyć owoc z drzewa życia, które jest w raju Boga" (Ap 2,7).

 


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...