Dzień Czwarty

Uczy ją gry w banku miłości, a raczej nie, to On gra zamiast niej, nie mówiąc jej wcale, w jaki sposób zabiera się do tego. To Jego rzecz, a nie Teresy; jej rzeczą jest jedynie zdać się na Niego, oddać się, nie zachowując nic dla siebie, nawet tej radości, by się mogła dowiedzieć, ile jej bank przynosi.

Kierownicy dusz polecają dążyć do doskonałości przez wykonywanie jak największej ilości aktów cnót, i to jest zupełnie słuszne. Jednak mój kierownik Jezus nie uczy mnie liczyć aktów; uczy mnie czynić wszystko z miłości, niczego Mu nie odmawiać, być zadowoloną, gdy daje mi sposobność udowodnienia, że Go kocham. Wszystko to wszakże odbywa się w pokoju, w całkowitym oddaniu się: Jezus robi wszystko, ja nic nie robię.


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...