Nowenna do św. Teresy z Avila

 

Niewiasta zamężna, jeśli chce żyć spokojnie, mówią, że powinna stosować się do usposobienia męża; jeśli mąż jest smutny, powinna okazywać smutek, jeśli wesół, powinna objawiać radość, chociażby jej w sercu nie miała (patrzcie, córki, jakiej to uszłyście niewoli). Otóż, jak ta żona z mężem swoim, tak podobnie postępuje Pan z wami. Czyni siebie poddanym, a was uważa jakby panie swoje, stosując się do usposobień waszych. Jeśli jesteście w usposobieniu radosnym, patrzcie na Pana zmartwychwstałego; samo przedstawienie sobie chwalebnego wyjścia Jego z grobu napełni duszę waszą weselem. Jaka tu radość! Jaki wdzięk nadziemski! Jaka wielmożność, triumf, jaka radość! Z jakim weselem spogląda na to pobojowisko, na którym stoczył bitwę ze śmiercią, w którym zdobył sobie takie wspaniałe królestwo i was chce mieć uczestnikami jego! Czy więc wielka to rzecz, byście na Tego, który tyle wam darował, choć niekiedy wspomniały i oczy wzniosły do Niego?

 

Jeśli jesteście smutne i w strapieniu, patrzcie na Pana w Ogrojcu. Jaki smutek był w Jego duszy, iż jęczał i skarżył się na niego. Patrzcie na Pana przy słupie, nasyconego boleścią, z ciałem dla miłości, jaką was miłuje, biczami poszarpanym w kawałki. Tyle wycierpiał przez jednych sponiewierany, przez drugich oplwany, inni się Go wyparli, bez przyjaciół, którzy by się ujęli za nim, drżąc od zimna, a tak osamotniony, że możecie bez przeszkody przystąpić do Niego i połączyć smutek swój z boleściami Jego, czerpać pociechę od Niego i Jego wzajemnie pocieszać. Albo zobaczcie Go obarczonego krzyżem, pod którego ciężarem oprawcy nie dają mu ani chwili ulgi i wytchnienia; zobaczcie, jak spogląda na was tymi słodkimi, litościwymi, łzami zalanymi oczyma i niepomny własnych boleści, myśli tylko o pocieszeniu was za to tylko, że idziecie do Niego szukając pociechy i oczy ku Niemu zwracacie.

 

Jeśli na ten widok serce wam zmięknie, jeśli patrząc na Oblubieńca waszego, takie męki cierpiącego, uczujecie w sobie potrzebę przemówienia do Niego i wylania przed Nim serca swego, mówcie i owszem; tylko nie sadźcie się na piękne i wytworne wyrazy, ale w słowach prostych, wprost z serca idących, bo On takie tylko ceni, mówcie do Niego: "O Panie wszystkiego świata, prawdziwy Oblubieńcze duszy mojej! Na takąż to nędzę Ci przyszło, że rad poprzestajesz na towarzystwie takiego jak ja mizernego stworzenia? I że takie nawet towarzystwo może Ci przynieść niejaką pociechę, bo widzę, że mając mnie przy sobie, zapominasz o boleściach Twoich. Ale jak to być może, Panie, że Aniołowie Ciebie zostawiają samego, że i Ojciec Twój niebieski nie pociesza Ciebie? Jeśli tak jest, Panie, że wszystko to dobrowolnie chcesz cierpieć dla miłości mojej, cóż znaczą w porównaniu z Twoimi cierpienia moje i jakim prawem miałabym się skarżyć? Wstyd mnie ogarnia, gdy widzę Ciebie w takim stanie i gotowa już jestem znosić wszelkie, jakie na mnie przyjść mogą cierpienia i za wielkie dobro je sobie poczytywać, skoro przez nie choć odrobinę mogę się stać do Ciebie podobna. Pójdziemy razem, Panie; którędy Ty szedłeś, tam i ja chcę iść, przez co Ty przechodziłeś, przez to i ja przejść pragnę".

 


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...