Strona jubileuszowa

16-03-2012
Rosalía Castano Gómez (z Meksyku, studentka w CITeS)
List do moich braci, mężczyzn i kobiet żyjących w spragnionym Boga XXI wieku.

Do Teresy zbliżyłam się przebywszy wiele różnych, nietypowych dróg i przepłynąwszy wiele wzburzonych mórz. Zdarza się, że życie mimowolnie czyni z człowieka wagabundę...

Wspomniałam o różnych drogach, ponieważ Teresa i Jan od Krzyża nie od początku byli moimi duchowymi mistrzami. Pierwszym moim mistrzem był nie kto inny, ale sam św. Augustyn. Odnalazłam Boga pod opieką wspaniałych zakonników w mojej ojczyźnie, w Meksyku, za sprawą egzystencjalnego doświadczenia "Orła z Hippony".

W tym czasie przy okazji studiów uniwersyteckich i zasadniczo jedynie z literackiego punktu widzenia, powoli odkrywałam naukę św. Teresy i św. Jana od Krzyża. Zawsze jak sięgnę pamięcią, wewnątrz mnie istniało gorące pragnienie poznania ich lepiej jako mistyków. Marzyłam, że staną się moimi mistrzami i w głębi byłam przekonana, że pewnego dnia się to spełni.

Uboga, stateczna i surowa ziemia awileńska, "ziemia świętych i śpiewów", jak zwykło się o niej mówić, była dla mnie krajobrazem mistycznym, który wzywał i zapraszał do poznania pism Matki Teresy. We wczesnej młodości zwiedzałam z rodzicami tę ziemię, ziemię moich przodków. Zastanawiałam się, jak oni kiedyś podróżowali? Długie podróże św. Teresy, organizowane mimo niesprzyjającego wiatru, przenikliwego chłodu, śniegu, deszczu czy słońca, na tych ukochanych ziemiach kastylijskich, ukazywały, jak było to uciążliwe! Wydawało mi się, że w oddali majaczył terkocący powóz Świętej, wśród zakurzonych kastylijskich dróg...

Przemierzałam wraz z Teresą jej drogi. Wczuwałam się w jej przykrości i w jej troski o nowe klasztory w całej Kastylii i Andaluzji. Święta pragnęła rozbudzać w mężczyznach i kobietach tamtych czasów, za przykładem swoich córek, pragnienie doskonalenia się w przyjacielskim przebywaniu z Tym, o którym wiemy, że nas kocha. Uczestniczyłam w jej codziennym życiu, tak żywym, zwyczajnym i pełnym humoru. Przyglądałam się niedyskretnie jej listom, jej autentycznym i ludzkim relacjom w odniesieniu do syna duchowego, o. Hieronima Graciána. Przemierzałam wraz z nią mieszkania Twierdzy wewnętrznej, drogę do pełni, wyjątkową i radosną.

Matka Teresa była wędrowcem. Ja też nim byłam. Pragnęłam rozwijać się duchowo. Płonęłam terezjańskim zapałem w sprawach Bożych. Zaangażowałam się w apostolat i w pewien sposób już w Meksyku czułam się jej duchową córką i jej naśladowczynią. Zastanawiałam się dlaczego pisała. Na pewno posłuszeństwo nie było dla Niej jedynym motywem. Trudno uwierzyć, że jedynie z posłuszeństwa przekroczyła swoją kondycję kobiety, nędznej i słabo wykształconej. Nie potrafiłam w to potrafiłam uwierzyć. Teresa dużo pisała, usilnie poszukiwała sposobu na przekazanie tego, co niewyrażalne.

Pewnego pięknego dnia, Bóg był tak wspaniałomyślny, że zaistniała okazja wyjazdu do Awili. Marzenie stało się rzeczywistością. Otrzymałam możliwość studiowania Teresy od Jezusa i Jana od Krzyża w miejscu, gdzie żyli, zagłębiania się w ich pisma! Bóg jest wspaniałomyślnym Ojcem i spełnia niekiedy kaprysy swoich dzieci! Dobrze być w Jego rękach! Każdego dnia powtarzam: "Tu jestem Ojcze, aby pełnić Twoją wolę!".

Jestem tutaj, studiuję mistyków Karmelu. Teresa przemawia do rozmiłowanego serca mężczyzn i kobiet, pragnących wejść w autentyczne, doskonałe doświadczenie Boga! Może stać się Matką i Przewodniczką dla tych wszystkich, którzy zatracili sens życia! Jakże inspiruje jej niezmordowane poszukiwanie pełni własnego człowieczeństwa w Człowieczeństwie Boskiego Oblubieńca! Przyznaję, że przed przybyciem do CITeS miałam inne wyobrażenie o łaskach mistycznych. Nie one wyróżniają Teresę, ale umiejętność wychowywania mistyka, człowieka autentycznie religijnego, złączonego ze Stwórcą. Teresa pragnie przybliżać duszę do Boga i jednocześnie ukazywać, że dzięki doświadczeniu Boga, człowiek osiąga spełnienie jako człowiek, będący obrazem Boga. Święta chce, abyśmy z większą czystością ukazywali Obecność Boga.

Teresa wiedziała, że jest zamieszkiwana przez Boga. Stąd dzisiaj nas zaprasza, byśmy przeobrażali się dzięki Chrystusowi i osiągnęli w ten sposób pełnię człowieczeństwa, do czego zresztą wszyscy jesteśmy powołani.

Mieszkam teraz w terezjańskiej Awili, surowej, kamiennej, z obecnymi wszędzie wizerunkami "Świętej". Wszystko to, jest jednym doświadczeniem mistycznym, wytchnieniem w drodze, czasem łaski, zatrzymaniem się w życiu wypełnionym walką, zakończeniem wcześniejszych poszukiwań. Dziękuję Bogu za przebytą drogę. Niech mi wybaczy Matka Teresa moją zuchwałość, że jako jej służebnica zwracam się do Boga jej słowami: "Niechaj w boskiej łaskawości swojej i nam to dać raczy, [abym była godna] służyć Jemu, amen" (T VI,5,12).

W rycerskim mieście Awili, we wspomnienie św. Błażeja, 3. lutego 2012 r.


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...