Jubileusz Teresy - jak się modlić (1)

Że modlitwę należy poprzedzić roztrząśnięciem sumienia, odmówieniem aktu skruchy i znakiem krzyża świętego, tego wam, jako rzeczy wiadomej, mówić nie potrzebuję.

Zaraz po tym wstępie, ponieważ jesteś sama, postaraj się, córko, o towarzystwo. A jakież mogłabyś znaleźć lepsze, nad towarzystwo samego Mistrza, który nauczył nas tej modlitwy, do której odmówienia się zabierasz? Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i jaką pokorą raczy ciebie nauczać. Wierz mi, tak dobrego przyjaciela nigdy nie powinnaś odstępować. Gdy się przyzwyczaisz być zawsze w obecności Jego, a On będzie widział, że czynisz to z miłością i starasz się we wszystkim podobać się Jemu, już się od Niego - jak to mówią - nie odczepisz. Nigdy On ciebie ani na chwilę nie opuści, będzie cię wspierał we wszystkich strapieniach twoich, na każdym kroku będzie ci stróżem i pocieszycielem. Czy to mała rzecz, sądzicie, mieć zawsze i wszędzie przy boku takiego przyjaciela?

O siostry, niezdolne, jak się skarżycie, długo rozważać ani utrzymać myśli bez ciągłych roztargnień, nawykajcie, nawykajcie do tego! Wiem, że to potraficie, bo sama przez długie lata znosiłam to strapienie na modlitwie, tę niezdolność utrzymania myśli na jednym przedmiocie; jest to, nie przeczę, bardzo ciężkie strapienie. Ale i to wiem, że Pan nie opuszcza nas w tym wewnętrznym opuszczeniu i jeśli jeno z pokorą do Niego się garniemy, nie zostawi nas samych, przyjdzie i towarzystwem swoim nas pocieszy. Nie dojdziemy do tego przez rok, więc dalej starajmy się i pracujmy, dojdziemy później. Nie żałujmy czasu, bo jest on tu dobrze wykorzystany. Któż idzie bowiem za nami? Kto przyzwyczai się do tego i będzie nad tym pracował, pozyska sobie tego najlepszego Mistrza.

 

z Drogi Doskonałości 26


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...