Z Janem od Krzyża - TGV do nieba...

Tak samo ten, kto się chce doskonalić w jakimś zawodzie lub sztuce, zawsze idzie na ślepo, nie poprzestając na dotychczasowej wiedzy, bo gdyby nie porzucił dotychczasowej, nic by nie postąpił i nigdy nie doszedłby do czegoś nowego. Podobnie jest z tą duszą, która idąc sama i nie wiedząc dokąd, odnosi wśród ciemności nowe korzyści.

 

Sam Bóg jest tu mistrzem i przewodnikiem ślepej duszy. Tym samym zyskuje ona niezrównane dobra.

 

Jest rzeczą niemożliwą, by Bóg nie działał również ze swej strony i nie udzielał się [duszy], przynajmniej w ukryciu i w milczeniu. Jest to bardziej niemożliwe niż to, by słońce nie rzuciło swych promieni w czyste i pogodne miejsce. Bo jak słońce podnosi się rankiem, by rzucić snop światła do twej chaty, gdy otworzysz okiennicę, tak i Pan "nie zdrzemnie się ani nie zaśnie, który strzeże Izraela" (Ps 120, 4), ani chwilki nie śpi i natychmiast wejdzie do duszy ogołoconej i napełni ją boskimi skarbami.

Bóg więc unosi się jak słońce nad duszami, by się im udzielić. Pan bowiem jest niebieskim budowniczym i wzniesie w każdej duszy nadprzyrodzony gmach, jaki chce, jeśli tylko ty przygotujesz duszę [...]. Twoim więc obowiązkiem jest przeprowadzić to przygotowanie w duszy, a do Boga należy, jak mówi Mędrzec, "kierować krokami jej" (Prz 16, 9) do skarbów nadprzyrodzonych taką drogą i takim sposobem, jakich ani dusza sama, ani ty nie pojmujesz.


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...