II Niedziela Wielkiego Postu

Rok A: Mt 17,1-9

 

Druga Niedziela Wielkiego Postu wprowadza nas w kontemplację chwały Jezusa, przed którym "kroczą majestat i piękno, a potęga i jasność w Jego przybytku" (Ps 96,6) . W mateuszowym opisie Przemienienia króluje blask bijący od Jezusa. Piotr, Jakub i Jan widzą Jego oblicze, które jaśnieje jak słońce, a Jego szaty przybierają taki odcień bieli, jakiej - wedle dopowiedzenia św. Marka - nie zdoła uzyskać żaden folusznik na ziemi.


W Starym Testamencie słońce najczęściej pozostaje symbolem trwałości i niezmienności wszechświata i praw Boga, który nim rządzi. "Blask sklepienia" jest odbiciem mądrości Boga, a w Ewangelii Jezus precyzuje, że "sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego" (Mt 13,43). Jak pisze św. Jan od Krzyża: "Bóg jest nieskończonym światłem i nieskończonym ogniem, tak więc każdy z niezliczonych przymiotów świeci i daje ciepło jak Bóg, i tak każdy z nich jest pochodnią, która oświeca duszę i daje ciepło miłości". Dalej ten sam autor podejmuje obraz jaśniejącego i przemieniającego ognia, który przeobraża duszę w siebie, im bardziej jest ona zjednoczona z wolą Boga. "I na tym polega działanie Ducha Świętego w duszy przemienionej w miłość, że jej akty, które wzbudza wewnętrznie, rozpłomieniają ją i są żagwiami miłości. W tej miłości zjednoczona wola duszy kocha w najwyższym stopniu stawszy się jedną miłością z tym płomieniem".

 

Jasność, którą wraz z apostołami dane jest nam dzisiaj oglądać, wydaje się być refleksem ognia wiecznej miłości, jaką Ojciec żywi do Syna i jaką Syn odwzajemnia wobec Ojca. "Miłość, która gwiazdy porusza i słońce" jest ogniem pochłaniającym, ogniem, który przemienia w siebie, wchłania i jednoczy ze sobą wolę tego, kogo obejmuje. Duszą zjednoczoną w miłości z wolą Boga była par excellence dusza Wcielonego Słowa. Przedmiotem zaś jego nieskończonej i pochłaniającej miłości stało się odkupienie człowieka z brzemienia grzechu. Zmierzając w swej drodze ku Jerozolimie, miejsca, gdzie miało dopełnić się dzieło odkupienia, Jezus wypowie słowa: "przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, aby on już zapłonął" (Łk 12,49).


Żywioł, nazwany przez św. Franciszka Bratem Ogniem ma też swoje niszczycielskie oblicze - zwęgla i spopiela to, z czym się zetknie. Ogień miłości Boga odbił ten bolesny ślad w ciele Jezusa podczas Męki. Jednak w scenie Przemienienia postać Jezusa, którą widzą apostołowie, nie jest zmiażdżona i unicestwiona cierpieniem, choć Mojżesz i Eliasz rozmawiają z Jezusem właśnie o "odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie". Jezus ukazuje się ich oczom w człowieczeństwie królującym, poddanym Ojcu i zjednoczonym w miłości. Ukazuje się im jako Ten, który w sposób najdoskonalszy i najczystszy uczestniczy, doświadcza i udziela innym owocu owego ognia Męki, jakim jest chwała. Jego chwalebne przemienienie pozwala żywić niezłomną nadzieję, że Ten który "wielu synów do chwały doprowadza" (Hbr 2,10) śladem Jezusa poprowadzi również i tych, którzy uginając się pod brzemieniem cierpień za Jego przykładem poddają się woli Ojca ufając, że za darmo obdarzy ich udziałem w swoim zwycięstwie.


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...