Idę do Światła, do Miłości, do Życia!... - dziewiąty dzień nowenny

Niebo jest Domem Ojca, jesteśmy tam oczekiwani jak ukochane dzieci, powracające do domu rodzinnego po czasie wygnania, i żeby nas do niego zaprowadzić, On sam zostaje naszym towarzyszem podróży! (L 295)
Tam będziemy mogli spocząć na łonie Nieskończonej Miłości! (L 184)

 

Wtedy Cię zobaczę, o mój Umiłowany, będę Ciebie miała bez lęku, że Cię stracę, upoję się Twoją miłością (Dz 143).

 

Tam, w górze, nie zapomnę o was, gdyż myślę, że serce się nie zmienia, lecz jedynie rozszerza w zetknięciu z Sercem Bożym. Ileż się będę za was modliła! (L 315)

Gdy będę w Niebie, wasze imiona i pamięć o was, tak dobrze wyryte w głębi mego serca, będą tam nieustannie obecne przed Bogiem (L 328 bis).

O, Miłości! Miłości! Ty wiesz, czy Cię kocham, czy pragnę Cię kontemplować. Wiesz również, czy cierpię. A jednak, jeśli tego chcesz, jestem gotowa cierpieć trzydzieści, czterdzieści lat jeszcze. Wyczerp całą moją istotę na swoją chwałę. Niech się przesączy, kropla po kropli, za Twój Kościół (W 256-257).

 

Odchodzę w czystej wierze i nawet to wolę: jestem w ten sposób bardziej podobna do mojego Mistrza i bardziej w prawdzie (W 249)
Módlcie się za mnie, pomóżcie mi przygotować się na gody Baranka. Trzeba wiele wycierpieć, aby umrzeć, i liczę na was, że mnie wspomożecie (L 335).

 

Jak bardzo jest uroczysta ta godzina, w której jestem! To, co poza tym życiem, jest już uchwytne. Zdawało mi się, że mieszkam tam już od dawna, a tymczasem to tak nieznane... O, jak bardzo trzeba modlić się za umierających! Chętnie spędzę przy nich całą moją wieczność, by im towarzyszyć, gdyż w śmierci jest coś przerażającego!... Musi być ona straszna dla tych, którzy żyli tylko przyjemnościami i mają tyle przywiązania do świata. Jak mocno trzeba skłaniać umierających do ufności!... (W 255)

 

Wszystko przemija!... O zmierzchu życia pozostaje tylko miłość... Trzeba wszystko robić z miłości; trzeba nieustannie o sobie zapominać: Pan Bóg tak bardzo kocha, gdy o sobie zapominamy... O, gdybym była zawsze tak robiła!... (W 248)


Będziesz umiała się cieszyć z mojego pierwszego spotkania z boskim Pięknem. Kiedy opadnie zasłona, tak bardzo szczęśliwa zanurzę się w tajemnicy Jego Oblicza, to tam spędzę moją wieczność, na łonie tej Trójcy Świętej, która już na ziemi była moim mieszkaniem.

Proszę się już nie lękać tej godziny, przez którą wszyscy musimy przejść. Śmierć, droga pani, to sen dziecka, zasypiającego na sercu matki. Wreszcie noc wygnania odejdzie na zawsze i wejdziemy w posiadanie dziedzictwa świętych w światłości (L 224).
Dla mnie śmierć to ten mur, który się rozsypuje, a ja wpadam w ramiona mojego Umiłowanego (W 73).

Jestem taka szczęśliwa, że umieram jako karmelitanka (L 278).

 

Jej ostatnie zrozumiałe słowa:
Idę do Światła, do Miłości, do Życia!... (W 258)

 


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...