Nowenna do św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Rozważając te słowa Jezusa, zrozumiałam, jak niedoskonale kocham moje siostry, i spostrzegłam, że nie taką miłością kocha je Dobry Bóg. Ach! Teraz pojmuję, że doskonała miłość bliźniego polega na tym, by znosić błędy innych, nie dziwić się wcale ich słabościom, budować się nawet najdrobniejszymi aktami cnót, które u nich spostrzegamy. Przede wszystkim jednak zrozumiałem, że miłość bliźniego nie powinna pozostawać zamknięta w głębi serca. Nikt, powiedział Jezus, nie zapala pochodni, by ją wsadzić pod korzec, ale stawia ją na świeczniku, aby oświecała WSZYSTKICH, którzy są w domu. Zdaje mi się że ta pochodnia wyobraża miłość bliźniego, która winna oświecać, rozweselać, nie tylko moich najdroższych, ale WSZYSTKICH, którzy są w domu, nie wyłączając nikogo.

 

 

Kiedy Pan rozkazał swemu ludowi kochać bliźniego jak siebie samego, wtedy nie był jeszcze zstąpił na ziemię; wiedząc zaś dobrze, jak dalece człowiek kocha siebie samego, nie mógł nakazać swoim stworzeniom większej miłości bliźniego. Ale skoro Jezus dał swym apostołom przykazanie nowe, SWOJE WŁASNE PRZYKAZANIE, to - jak powie dalej - mają miłować bliźniego nie tylko jak siebie samych, lecz miłować tak, jak On, Jezus ich kocha, jak miłować będzie aż do skończenia wieków.

 

Ach! Panie, ja wiem, że Ty nie nakazujesz rzeczy niemożliwych, znasz lepiej ode mnie moją słabość, moją niedoskonałość, wiesz dobrze, że nigdy nie mogłabym kochać mych sióstr tak, jak Ty je kochasz, jeżeli Ty sam, o mój Jezu, nie będziesz ich kochał we mnie. Chcąc mi udzielić tej łaski, dałeś przykazanie nowe. O! jakże jest mi ono drogie, ponieważ daje mi pewność, że chcesz kochać we mnie tych wszystkich, których rozkazałeś mi miłować...

 

O tak, czuję to, że kiedy jestem miłosierna, wtedy Jezus sam działa we mnie; im mocniej jestem z Nim zjednoczona, tym bardziej kocham wszystkie moje siostry. Kiedy chcę spotęgować w sobie tę miłość, a szatan usiłuje podsunąć mi przed oczy duszy błędy tej lub tamtej siostry, dla mnie mniej sympatycznej, spieszę, by wynaleźć jej cnoty i dobre pragnienia; mówię sobie, że zobaczyłam tylko jeden jej upadek, a może odniosła ona wiele zwycięstw, które przez pokorę ukryła i że to, co zdaje się być błędem, może ze względu na intencje być aktem cnoty. Nietrudno mi siebie o tym przekonać, bo sama na sobie doświadczyłam, jak to nigdy nie można sądzić.

 


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...