Nowenna do św. Teresy od Dzieciątka Jezus

 

Pomyślisz może,że zbyt czarno przedstawiam moje doświadczenie. Istotnie, sądząc po uczuciach, które wyrażałam w wierszykach w tym roku ułożonych, mogłabyś mniemać, że moja dusza opływa w pociechy, że zasłona wiary została prawie rozdarta. A tymczasem... dla mnie to już nawet nie jest zasłona, to mur, który się wznosi prawie do nieba i przysłania gwiaździsty firmament... Kiedy śpiewam o szczęściu Nieba, o wiecznym posiadaniu Boga, czynię to bez żadnej wewnętrznej radości, opiewam po prostu to, w co CHCĘ WIERZYC. To prawda, że czasem nikły promyk słońca rozjaśnia moje ciemności, ale doświadczenie ustaje tylko na chwilę, po czym wspomnienie tego promyka, zamiast mnie pocieszyć, sprawia, że ciemności wydają mi się jeszcze bardziej nieprzeniknione.

 

Nigdy jeszcze mocniej nie odczułam, jak słodki i miłosierny jest Pan; zesłał mi On bowiem to doświadczenie dopiero wtedy, kiedy miałam już siły je unieść; wiem dobrze, że wcześniej przywiodłoby mnie ono do zniechęcenia... Obecnie oczyszcza ono tylko moje pragnienie Nieba od wszelkiej przyrodzonej radości...Zdaje mi się, że teraz nic już nie stoi na przeszkodzie, bym uleciała do Nieba, bo nie mam już większego pragnienia nad to, by kochać i umrzeć z miłości...

 


powrót

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...